dwadzieścia dwa
dni są te wielkie w wielkości swej niezmierne nie zmierzone okiem i szkiełkiem i duchem nie osiągalne chociaż był byś joginem najlepszej klasy z najlepszych klas mistykiem upowszechnisz tylko i spłycasz uczucie wolności płynące w tych dniach suche będą twe usta gdy będziesz mówił o celebracji spożywania win i piw i wódek gdyż nie wiesz na czym polega spożywanie nie zepniesz dni tych klamra nie nazwiesz nazwą i powieści o niech nie napiszesz bo magią jest ten dzień końca i początku dni tych wolności wybiegiem dla skrytych marzeń i pragnień wierzchowcem białym w galopie nie będziesz grzywą rumaka kuśtykasz tylko osłem nie będziesz tym tańcem i wirem który mnie otacza mną wirem którym się staje i nie zaznasz spokoju nigdy bo nie można zaznać spokoju nie wiedząc co jest na antypodach czym jest wiatr bo wirem w tych dniach każdy się staje burzą nad rozpalonym oceanem i chmarą pszczół są jedynie ci którzy nie potrafią tej burzy zapachem dotknąć ujrzeć uszami i usłyszeć oczyma nie nie dostaniesz tego wątku motywu perspektywy nie odwrócisz się już nigdy też bo nie wiesz od czego się odwracasz nie wiesz że wszystko w dniach tych jest odwrotnością masą pociętych korzeni najrzadszych najgęstszych dżungli
dwadzieścia jeden
tuszę dziś tramwajem
starcy kruszą się pod brodą i
zdaje się że to oni pod ramię z Czasem chwieją tym przybytkiem
co dwa przystanki jeden z nich wysiądzie i za róg trucht tu tam pędem
Z pod pachą lecz tylko sobie na strzemiennego
za życie za panie za życie za tramwaje
pozornie jest bardzo hej
nad skarpą gołębniki
marchew tropikalna sięga zaniedbanych krzewów i
w czas akuratny Czasem z którym jadę uszczypnie
bo tak psa wszechpolsko szarego
a przecież wystarczy że ten tramwaj w środku czarny
czarne kurtki butki mordy jakieś pokaleczone
sznurówki od rana rozwiązane
trzewiczki i palta
niczym rodzyneczki w pierniku zakamuflowane
na co mnie proszę Czasu drugi raz do krzyża przybijać
dla kogo te sceny burzliwe sypkim ryżem w miejsce deszczu
po co orkiestrę rzucać w marsz gdy nogi chwiejne
w słońcu przecież też można
w kwiatach w innych ładnych rzeczach
szczyptę szlachetniej cynamonem
lepko na nowo coka colą
a przecież i można też i bez tego
na co proszę Czasu tracić czas
wilgoć nie tyka tu elektrycznych styków
smary służebne pachną
i tylko pachną
dwadzieścia
czy potrafisz latać?
nie, latanie odbiera wiele przyjemności
na przykład jakie?
marzenie wolności , wolność jest tylko przyjemnym marzeniem ,przyjemnie ci teraz , prawda?
tak
bo marzysz że jesteś wolny gdybyś był rzeczywiście wolny , potrafił latać i tak dalej ,porzygał byś się z nudów
a wybór?
a potrafisz cofnąć czas?
nie
więc nie wiesz też czy wybrałeś cokolwiek ,możliwe że tak naprawdę niczego nie stworzyliśmy ,ale się stworzyło
ale wolność można , ja ją tworzę
nie, ty jesteś pragnieniem , iskra nie chce gasnąć chce ogniska , ale nawet największy pożar nie jest słońcem
za dużo myślisz
możliwe że nic innego nie potrafię
dziewiętnaście
Po co i na co komu takie pisanie ? Nie wiem ,chyba tylko z potrzeby i tylko dla mnie. Potrzebuje pisać ,ale nie jest to żadna terapia niczym Baltazar Mrożka ale zwykły pociąg do pióra = klawiatury .Pisanie ot tak sobie same w sobie jednak jest niczym gdy nikt tych wszystkich słów nie czyta ,to sztuka i jak każda z jej form potrzebuje odbiorców . Cieszę się niezwykle gdy ktoś mnie czyta i moje słowa wzbudzają w nim w Tobie jakieś emocje , dlatego też piszę , wracamy do punktu wyjścia . Blog czy strona jakkolwiek to nazwać oczywiście nie powstał czy nie powstała bez pewnego pomysłu .Idea jest prosta : po prostu pisać ukuć poruszyć tchnąć dotknąć pobudzić zranić pocieszyć wyrwać zerwać zabrać dać odebrać oddać popsuć odkształcić ofiarować wymamrotać rozśmieszyć ośmieszyć utulić przytulić przypomnieć wykrzyknąć wypomnieć uderzyć przeczekać wytrzeć wytarzać zamordować zmordować polubić podziwiać zwiedzać zesrać osrać odsikać wytrzeć wymleć wybić wyjść wyjaśnić podać dłoń wyskrobać pogłaskać ucałować kapelusze z głów ukochać udobruchać pochwalić wyżalić dotknąć wypluć wyrzygać zwymiotować wyleczyć uleczyć wywietrzyć przywitać powitać pochylić roznieść rozerwać odchylić i dżem , truskawkowy dżem ponad wszystko wszech – wyskok dopokąd idę
tymczasem stary mój blog przerobiłem oficjalnie na online tomik
zapraszam http://niegdy.blog.pl
zostaw komentarz