osiemdziesiąt dwa
ścigałem się dziś z burzą
ja na rowerze
ona na poważnie
mijałem ławki starcze
poczęte lekkim snem na podwieczór
pary w uścisku jeszcze ciepłym
dzieci wiadrem walczące z
fatamorganą
(kto dziś bardziej niż one
docenia ten wynalazek
wiadro)
mijałem nieświadomych
nadchodzącego deszczu
a ona na poważnie
na niebie
ale nie na ustach
sunęła niczego nie wadząc
ciekaw jestem kto
będzie się ścigał z końcem
czy z każdym z jeźdźców osobno
czy będzie to pierwsza klasa
pan z panią
czy maszynista
kto wtedy
mijanym nic nie powie
osiemdziesiąt jeden
ciesze się że nie mam czasu . możliwe że to moje ostatnie tak rozjeżdżone wakacje dlatego korzystać należy . jakby to powiedział mój ojciec . nie można być frajerem . wpis urodzinowy .
ale nadrobie
zostaw komentarz